
Witojcie! A raczej powinienem powiedzieć: good evening! Choć w sumie wymawiając ze szkockim akcentem pewnie brzmi to podobnie do "Witojcie!". Co ja chcę od tych biednych Szkotów? Ano chcę trochę popisać o ichniejszych pisarzach kryminalno-sensacyjnych. Tak bystrzaki, dziś nie będzie recenzji. Zakładajcie więc kilty, bierzcie dudy pod pachę i ruszajcie z "Zabili go i uciekł" na wyprawę do deszczowej Szkocji.
Dawno temu, bo 22 maja 1859, kiedy nawet najbardziej przewidujący Szkoci nie byli w stanie wymyślić, że za 150 lat pół kraju będzie wielbić Artura Boruca, w Edynburgu przyszedł na świat Arthur Conan Doyle. Pan Arthur wywodził się z nieco patologicznej rodziny. Ojciec alkoholik często bił (a raczej "prał") matkę praczkę. Na szczęście Doyle nie przejawiał takich zamiłowań jak ojczulek i postanowił zająć się pisaniem. Efektem uporczywego skrobania piórem po papierze jest postać Sherlocka Holmesa, chyba najbardziej zakorzenionego w społecznej świadomości literackiego detektywa (no bo kto go może przebić? Herkules Poirot? Chyba nie...). Po raz pierwszy postać genialnego postrachu złoczyńców pojawia się w powieści "Studium w szkarłacie" (1887). No a potem to już poleciało... 3 kolejne powieści i 57 opowiadań, sprawiło, że postać mistrza dedukcji i jego pomocnika dra Watsona, wryła się w pamięć czytelników aż po dziś dzień.
Innym popularnym Szkotem zajmującym się pisaniem kryminałów jest Alistair MacLean. Do pisania swoich książek sensacyjnych wykorzystywał doświadczenia wyniesione ze służby na krążowniku brytyjskiej marynarki wojennej w trakcie II wojny światowej. A tych musiało być sporo, bo napisał ponad 20 książek. Większość rozgrywa się w klimatach okołowojennych. Charakteryzuje je szybka akcja i nieustraszeni bohaterowie. Do najsłynniejszych należy cykl o komandosach z Nawarony, który doczekał się ekranizacji. Co ciekawe, MacLean w latach 1963-66 przeżywał mały kryzys twórczy. Rzucił wtedy pisanie na rzecz pracy w hotelu. Szkoda, bo pewnie w tym czasie napisałby kilka świetnych powieści.
Teraz ktoś z czasów nam bliższych. Stuart MacBride, bo o nim mowa, jest twórcą postaci Logana McRae, detektywa ze szkockiego Aberdeen. Logan lubi zalewać pałę, rzucać mięsem i ryzykować życiem dla rozwiązania sprawy. Mam nadzieję, że MacBride nie wzorował jego postaci na sobie. W książkach tej serii możemy uświadczyć opisy rzeczywistych obiektów architektonicznych Aberdeen. Tak więc jeśli ktoś potrzebuje przewodnika po tym mieście to niech sięgnie po książki MacBride'a. Może wędrując po Aberdeen spotkacie samego autora, mieszkającego tam z żoną Fioną i... kotem?
Na koniec żeński rodzynek. Val McDermid w Polsce popularność zdobyła kryminałami, których bohaterami są Tony Hill i Carol Jordan. Psycholog i detektyw jeśli kogoś to interesuje ;-) Dotychczas ukazały się u nas trzy książki z tej serii. W oryginale można przeczytać ich sześć. Oprócz nich autorka popełniła dwie serie, których bohaterami są lesbijka i prywatny detektyw. Apropos lesbijek to pani Val ten temat nie jest obcy. Otwarcie przyznaje się do swojej orientacji seksualnej, co więcej wraz z byłą partnerką wychowują syna poczętego w wyniku zapłodnienia in-vitro.
To by było na tyle jeśli chodzi o podróż po Szkocji. Mógłbym opisać jeszcze paru autorów (chociażby Rankina) jednak w obawie o to, że zbytnio przemokniecie i przewieje Was zimny, szkocki wiatr, już zakończę. Pozdrowienia znad kufla szkockiego ale!
Innym popularnym Szkotem zajmującym się pisaniem kryminałów jest Alistair MacLean. Do pisania swoich książek sensacyjnych wykorzystywał doświadczenia wyniesione ze służby na krążowniku brytyjskiej marynarki wojennej w trakcie II wojny światowej. A tych musiało być sporo, bo napisał ponad 20 książek. Większość rozgrywa się w klimatach okołowojennych. Charakteryzuje je szybka akcja i nieustraszeni bohaterowie. Do najsłynniejszych należy cykl o komandosach z Nawarony, który doczekał się ekranizacji. Co ciekawe, MacLean w latach 1963-66 przeżywał mały kryzys twórczy. Rzucił wtedy pisanie na rzecz pracy w hotelu. Szkoda, bo pewnie w tym czasie napisałby kilka świetnych powieści.
Teraz ktoś z czasów nam bliższych. Stuart MacBride, bo o nim mowa, jest twórcą postaci Logana McRae, detektywa ze szkockiego Aberdeen. Logan lubi zalewać pałę, rzucać mięsem i ryzykować życiem dla rozwiązania sprawy. Mam nadzieję, że MacBride nie wzorował jego postaci na sobie. W książkach tej serii możemy uświadczyć opisy rzeczywistych obiektów architektonicznych Aberdeen. Tak więc jeśli ktoś potrzebuje przewodnika po tym mieście to niech sięgnie po książki MacBride'a. Może wędrując po Aberdeen spotkacie samego autora, mieszkającego tam z żoną Fioną i... kotem?
Na koniec żeński rodzynek. Val McDermid w Polsce popularność zdobyła kryminałami, których bohaterami są Tony Hill i Carol Jordan. Psycholog i detektyw jeśli kogoś to interesuje ;-) Dotychczas ukazały się u nas trzy książki z tej serii. W oryginale można przeczytać ich sześć. Oprócz nich autorka popełniła dwie serie, których bohaterami są lesbijka i prywatny detektyw. Apropos lesbijek to pani Val ten temat nie jest obcy. Otwarcie przyznaje się do swojej orientacji seksualnej, co więcej wraz z byłą partnerką wychowują syna poczętego w wyniku zapłodnienia in-vitro.
To by było na tyle jeśli chodzi o podróż po Szkocji. Mógłbym opisać jeszcze paru autorów (chociażby Rankina) jednak w obawie o to, że zbytnio przemokniecie i przewieje Was zimny, szkocki wiatr, już zakończę. Pozdrowienia znad kufla szkockiego ale!
0 komentarze: