
Straciłem dziewictwo. Nawet nie bolało. A zaraz Wam opowiem jak to było... Nie, nie bójcie się! To nie będzie opis moich łóżkowych przygód. Chyba słyszałem okrzyk ulgi. Przejdźmy już lepiej do recenzji.
Zachodzicie w głowę o co chodzi mi z tym dziewictwem? Już wyjaśniam. Otóż Wasz drogi recenzent stracił dziewictwo z książkami fantasy. Samemu trudno mi w to uwierzyć, ale mimo, że przeczytałem w życiu już setki książek to ta była pierwszą z tego gatunku. I jak to zazwyczaj jest z pierwszym razem, wrażenia były pozytywne ;-)
W książce "Kolor magii" przenosimy się do Świata Dysku, który upstrzony jest magami i przedziwnymi stworzeniami jak Warszawa sklepami monopolowymi. Poznajemy jednego z owych magów, niejakiego Rincewinda. Dziwny z niego czarodziej ponieważ zna tylko jedno zaklęcie, którego i tak nie może wypowiedzieć. Nasz biedak, ma (nie)szczęście trafić na innego cudaka - Dwukwiata, turystę, który zawitał do miasta Ankh-Morpork. Owy Dwukwiat jest kimś w rodzaju Martyny Wojciechowskiej. Chce poznać nowe kultury z drugiego końca Świata Dysku, jednocześnie przeżywając niezapomnianą przygodę. Zatrudnia więc Rincewinda jako przewodnika i chłopaki ruszają w świat.
Powiecie, że banalnie się zaczyna? Przyznaję rację, ale to co się zaczyna dziać potem to już istne cuda na kiju :-D Przygoda pogania przygodę, a co następna to lepsza. Pratchett we wszystko wplata genialne aluzje do codziennego świata. Książka została wydana pierwszy raz w 1983 i do tej pory w ogóle się nie zdezaktualizowała. Co i rusz autor daje nam prztyczek w nos, wytykając wady i tendencyjne zachowania. Robi to z wielką lekkością, dlatego w żadnym wypadku nie odczuwa się moralizatorskiego tonu.
"Kolor magii" to książka warta przeczytania. Jak już wspomniałem był to mój "pierwszy raz" z fantasy i wrażenia były jak najbardziej pozytywne, tak więc myślę, że jeśli ktoś tak jak do niedawna ja jest "dziewicą" w tym gatunku to może zacząć przygodę z nim od tej książki. Howgh!
PS. Przepraszam, że znowu nie kryminał, no ale "pierwszy raz" ważniejszy ;-)
Plusy:
- humor
- mnóstwo przygód
- aluzje Pratchetta!
Minusy:
- można się pogubić w regułach rządzących Światem Dysku
- niewyjaśnione wątki (np. jaki to czar zna Rincewind)
OCENA: 86 %
Zachodzicie w głowę o co chodzi mi z tym dziewictwem? Już wyjaśniam. Otóż Wasz drogi recenzent stracił dziewictwo z książkami fantasy. Samemu trudno mi w to uwierzyć, ale mimo, że przeczytałem w życiu już setki książek to ta była pierwszą z tego gatunku. I jak to zazwyczaj jest z pierwszym razem, wrażenia były pozytywne ;-)
W książce "Kolor magii" przenosimy się do Świata Dysku, który upstrzony jest magami i przedziwnymi stworzeniami jak Warszawa sklepami monopolowymi. Poznajemy jednego z owych magów, niejakiego Rincewinda. Dziwny z niego czarodziej ponieważ zna tylko jedno zaklęcie, którego i tak nie może wypowiedzieć. Nasz biedak, ma (nie)szczęście trafić na innego cudaka - Dwukwiata, turystę, który zawitał do miasta Ankh-Morpork. Owy Dwukwiat jest kimś w rodzaju Martyny Wojciechowskiej. Chce poznać nowe kultury z drugiego końca Świata Dysku, jednocześnie przeżywając niezapomnianą przygodę. Zatrudnia więc Rincewinda jako przewodnika i chłopaki ruszają w świat.
Powiecie, że banalnie się zaczyna? Przyznaję rację, ale to co się zaczyna dziać potem to już istne cuda na kiju :-D Przygoda pogania przygodę, a co następna to lepsza. Pratchett we wszystko wplata genialne aluzje do codziennego świata. Książka została wydana pierwszy raz w 1983 i do tej pory w ogóle się nie zdezaktualizowała. Co i rusz autor daje nam prztyczek w nos, wytykając wady i tendencyjne zachowania. Robi to z wielką lekkością, dlatego w żadnym wypadku nie odczuwa się moralizatorskiego tonu.
"Kolor magii" to książka warta przeczytania. Jak już wspomniałem był to mój "pierwszy raz" z fantasy i wrażenia były jak najbardziej pozytywne, tak więc myślę, że jeśli ktoś tak jak do niedawna ja jest "dziewicą" w tym gatunku to może zacząć przygodę z nim od tej książki. Howgh!
PS. Przepraszam, że znowu nie kryminał, no ale "pierwszy raz" ważniejszy ;-)
Plusy:
- humor
- mnóstwo przygód
- aluzje Pratchetta!
Minusy:
- można się pogubić w regułach rządzących Światem Dysku
- niewyjaśnione wątki (np. jaki to czar zna Rincewind)
OCENA: 86 %
0 komentarze: