
Dzisiaj będzie bardziej kryminalnie niż ostatnio. Nie, nie zrecenzuję kryminału. Dzisiaj na tapecie książka o kryminalistach. Hitlerowskich kryminalistach. Ściślej rzecz biorąc wojskowych i naukowcach tego chorego systemu. Co u nich słychać?
Odpowiedzi na to pytanie podjął się w latach 70. XX wieku polski dziennikarz Krzysztof Kąkolewski. Spośród tysięcy hitlerowców wybrał on ósemkę, z która postanowił porozmawiać. Jakie były kryteria wyboru? Autor szukał pośród osób uniewinnionych przez sąd. Chciał, żeby mieli poczucie bezpieczeństwa, pewność, że kara ich już nie dosięgnie. Dodatkowo, aby zwiększyć dystans pomiędzy sobą a przesłuchiwanymi korzystał z pomocy tłumaczów, choć sam Kąkolewski doskonale znał niemiecki.
Do skutku doszło siedem rozmów, gdyż jeden hitlerowiec nie dożył odwiedzin Kąkolewskiego. Z owych "wywiadów" wynika przerażający obraz. Żaden z odpytywanych nie poczuwał skruchy, a tym bardziej nie kwapił się do przeprosin. Ale w sumie czego można się po nich spodziewać? Praktycznie każdy starał się umniejszyć swój udział w zbrodniach, bądź też wyprzeć się ich całkowicie. Kąkolewski umiejętnie prowadził rozmowy, zadając interesujące pytania. Wielokrotnie przedstawiał się jako potencjalna ofiara i pytał Niemców kim byłby gdyby ich chore plany zostały zrealizowane. Przerywnikami pomiędzy rozmowami są w książce wstawki reporterskie, w których zawarte są sposoby dotarcia do nazistów, rozmowy ze świadkami, a także znalazło się miejsce dla relacji ze zjazdu neofaszystowskiej partii NPD.
Książka jest ciekawa nie tylko dla interesujących się historią. Powinna znaleźć uznanie w oczach osób, którym bliska jest psychologia i badanie zachowań ludzkich. Czyli w zasadzie u większości z nas ;-) Dobra, koniec tego dobrego, lecę oglądać Adamka.
Plusy:
- ciekawy temat
- próby dotarcia do psychiki hitlerowców
- kontrowersyjna
Minusy:
- kontrowersyjna
- monotonna (wywiad za wywiadem)
OCENA: 78 %
Odpowiedzi na to pytanie podjął się w latach 70. XX wieku polski dziennikarz Krzysztof Kąkolewski. Spośród tysięcy hitlerowców wybrał on ósemkę, z która postanowił porozmawiać. Jakie były kryteria wyboru? Autor szukał pośród osób uniewinnionych przez sąd. Chciał, żeby mieli poczucie bezpieczeństwa, pewność, że kara ich już nie dosięgnie. Dodatkowo, aby zwiększyć dystans pomiędzy sobą a przesłuchiwanymi korzystał z pomocy tłumaczów, choć sam Kąkolewski doskonale znał niemiecki.
Do skutku doszło siedem rozmów, gdyż jeden hitlerowiec nie dożył odwiedzin Kąkolewskiego. Z owych "wywiadów" wynika przerażający obraz. Żaden z odpytywanych nie poczuwał skruchy, a tym bardziej nie kwapił się do przeprosin. Ale w sumie czego można się po nich spodziewać? Praktycznie każdy starał się umniejszyć swój udział w zbrodniach, bądź też wyprzeć się ich całkowicie. Kąkolewski umiejętnie prowadził rozmowy, zadając interesujące pytania. Wielokrotnie przedstawiał się jako potencjalna ofiara i pytał Niemców kim byłby gdyby ich chore plany zostały zrealizowane. Przerywnikami pomiędzy rozmowami są w książce wstawki reporterskie, w których zawarte są sposoby dotarcia do nazistów, rozmowy ze świadkami, a także znalazło się miejsce dla relacji ze zjazdu neofaszystowskiej partii NPD.
Książka jest ciekawa nie tylko dla interesujących się historią. Powinna znaleźć uznanie w oczach osób, którym bliska jest psychologia i badanie zachowań ludzkich. Czyli w zasadzie u większości z nas ;-) Dobra, koniec tego dobrego, lecę oglądać Adamka.
Plusy:
- ciekawy temat
- próby dotarcia do psychiki hitlerowców
- kontrowersyjna
Minusy:
- kontrowersyjna
- monotonna (wywiad za wywiadem)
OCENA: 78 %
Rzeczywiście, to bardzo dobra książka. Sam Kąkolewski takich demaskatorskich napisał wiele. Był doskonałym reportażystą. Cześć Jego Pamięci.