Witajcie! Przepraszam za duża przerwę od ostatniej recenzji, ale wicie rozumicie rok akademicki się zaczął i studenty muszą chla... się uczyć ;-) Dzisiaj przeczytacie recenzję książki Scotta Turowa "Błędy odwracalne". Thriller prawniczy. Tak w skrócie.A w mniejszym skrócie to książka opowiada o sprawie potrójnego morderstwa, które miało miejsce w roku 1991. Dziesięć lat później gdy skazany za popełnienie owej zbrodni przyjemniaczek imieniem Rommy Gandolph czeka na egzekucję, nieoczekiwanie pojawia się świadek, który rzuca na całą sprawę nowe światło. Obrońca Gandolpha, Arthur Raven, postanawia zawalczyć o wolność dla swojego klienta. Kurde, nie uważacie, że powinienem pisać te tekściki na tylną stronę okładki?
Przechodząc do części właściwej moich wypocin tzn. recenzji to na początek przyznam Wam się do czegoś. Jeśli istnieją jakiś typ thrillerów których nie lubię to są to thrillery prawnicze. John Grisham przysłużył się tej opinii. Przystępując do lektury "Błędów odwracalnych" miałem nadzieję na zmianę mojej opinii. Przeliczyłem się.
Po pierwsze, primo, żeby zrozumieć zawiłości fabuły trzeba by mieć amerykański system sądowniczy w małym paluszku. A ja z trudnością zrozumiałem jak działa ława przysięgłych (nota bene dzięki Grishamowi). W książce Turowa co chwila odbijamy się od jakichś sądów apelacyjnych, prokuratorów i różnych dziwnych łacińskich terminów. Too complicated for me. (1 lekcji języków obcych z "Zabili go i uciekł" poszukajcie tutaj) .
Po drugie, primo, w książce roi się od urojeń bohaterów. Zagubieni prawnicy, niekochani przez nikogo policjanci, czy nie liczące się z niczyimi uczuciami panie prokurator - tu mamy ich na pęczki. Nawet schizofreniczka się znalazła! Przy recenzji "Klina" narzekałem, że jest zbyt dużo pozytywnych postaci, tak teraz narzekam, że ich jest za mało. Turow chciał za wszelką cenę przekazać, że życie amerykańskich prawników nie jest sielanką, a jedyne co mu się udało to zirytowanie mojej skromnej osoby.
Co ratuje książkę? Na pewno rozwiązanie zagadki, a o to chyba chodzi w thrillerach, prawda? Logiczne, przemyślane i w pełni satysfakcjonujące czytelnika. Lubisz Grishama? Pędź do księgarni. W przeciwnym wypadku sięgnij po inny tytuł.
Plusy:
- sama intryga kryminalna
- fani Grishama powinni być zadowoleni
Minusy:
- zawiłości prawnicze
- rozterki bohaterów
OCENA: 65 %
Całkiem niezły blog :)
I przede wszystkim wypełnia niszę jeśli chodzi o recenzje kryminałów.
Niewiele jest podobnych stron.
A przynajmniej ja nie znam ;)