
Wbrew pozorom akcja tej książki nie rozgrywa się na sawannie, a jej bohaterowie nie uganiają się z dubeltówką za wyrośniętym kotem. Choć w sumie coś w tym jest... Ale po kolei.
Główny bohater, John Corey, 45 lat, były policjant, obecnie pracujący w nowojorskich siłach antyterrorystycznych (ATTF). Wcześniej znany z innej książki DeMille'a pt. "Śliwkowa wyspa". Jak sam siebie określa: "Szowinistyczna męska świnia, antyfeminista, opowiadający seksistowskie dowcipy." Trudno się z tym nie zgodzić. Żarty pana Coreya trafiły w moje wysublimowane poczucie humoru (a jest ono "wysublimowane" aż za bardzo). Znalazł się nawet jeden o Polakach. Ale tu już odsyłam Was do książki. Detektyw ma koleżankę. Z pracy. Bardzo ładną. Każdy z nas ma kogoś takiego. Może niekoniecznie nazywa się Kate Mayfield, ma 31 lat, i pochodzi z Kalifornii, ale jednak. Pani Mayfield pomaga panu Coreyowi w złapaniu pewnego parszywego typa. Owy parszywiec nazywa się Asad Khalil, pochodzi z Libii i przyjechał do USA pomścić śmierć swojej rodziny. Na początek morduje blisko 300 osób na pokładzie samolotu lecącego z Paryża i znika gdzieś, hen, w Ameryce. Nie owijając w bawełnę, zwykły terrorysta. No dobra, ale o chodzi z tym Lwem, zapytacie. Już wyjaśniam. Lekcja języka arabskiego z "Zabili go i uciekł", część 1. Asad po arabsku znaczy lew. Jak widzicie, mój blog poszerza horyzonty. Wracając do samej książki. Fabuła opiera się w głównej mierze na poszukiwaniach Lwa. Corey musi się użerać z ważniakami z FBI i CIA, ale jako twardy nowojorski glina daje radę. Detektyw Mayfield dzielnie go w tym wspiera. Książkę czyta się szybko, choć moje wydanie (Fabryka Sensacji, 2010) jest pełne literówek. Jak komuś to przeszkadza, może sięgnąć po kieszonkowe wydanie z Albatrosa. A zaprawdę powiadam Wam, że warto. Akcja wartka, postacie wyraziste i dobrze zarysowane, a postać Coreya to już w ogóle mistrzostwo. Powtórzę się, ale mogę to powtarzać w nieskończoność, chylę głowę przed poczuciem humoru pana DeMille'a. Rzadko mi się zdarza wybuchać śmiechem właściwie co rozdział. A tak było w przypadku gry Lwa. Polecam!
Plusy:
- John Corey i jego żarty!
- ciekawie zarysowany problem terroryzmu
- fascynująca intryga
Minusy:
- za szybko się skończyła
- literówki
OCENA: 93%
Główny bohater, John Corey, 45 lat, były policjant, obecnie pracujący w nowojorskich siłach antyterrorystycznych (ATTF). Wcześniej znany z innej książki DeMille'a pt. "Śliwkowa wyspa". Jak sam siebie określa: "Szowinistyczna męska świnia, antyfeminista, opowiadający seksistowskie dowcipy." Trudno się z tym nie zgodzić. Żarty pana Coreya trafiły w moje wysublimowane poczucie humoru (a jest ono "wysublimowane" aż za bardzo). Znalazł się nawet jeden o Polakach. Ale tu już odsyłam Was do książki. Detektyw ma koleżankę. Z pracy. Bardzo ładną. Każdy z nas ma kogoś takiego. Może niekoniecznie nazywa się Kate Mayfield, ma 31 lat, i pochodzi z Kalifornii, ale jednak. Pani Mayfield pomaga panu Coreyowi w złapaniu pewnego parszywego typa. Owy parszywiec nazywa się Asad Khalil, pochodzi z Libii i przyjechał do USA pomścić śmierć swojej rodziny. Na początek morduje blisko 300 osób na pokładzie samolotu lecącego z Paryża i znika gdzieś, hen, w Ameryce. Nie owijając w bawełnę, zwykły terrorysta. No dobra, ale o chodzi z tym Lwem, zapytacie. Już wyjaśniam. Lekcja języka arabskiego z "Zabili go i uciekł", część 1. Asad po arabsku znaczy lew. Jak widzicie, mój blog poszerza horyzonty. Wracając do samej książki. Fabuła opiera się w głównej mierze na poszukiwaniach Lwa. Corey musi się użerać z ważniakami z FBI i CIA, ale jako twardy nowojorski glina daje radę. Detektyw Mayfield dzielnie go w tym wspiera. Książkę czyta się szybko, choć moje wydanie (Fabryka Sensacji, 2010) jest pełne literówek. Jak komuś to przeszkadza, może sięgnąć po kieszonkowe wydanie z Albatrosa. A zaprawdę powiadam Wam, że warto. Akcja wartka, postacie wyraziste i dobrze zarysowane, a postać Coreya to już w ogóle mistrzostwo. Powtórzę się, ale mogę to powtarzać w nieskończoność, chylę głowę przed poczuciem humoru pana DeMille'a. Rzadko mi się zdarza wybuchać śmiechem właściwie co rozdział. A tak było w przypadku gry Lwa. Polecam!
Plusy:
- John Corey i jego żarty!
- ciekawie zarysowany problem terroryzmu
- fascynująca intryga
Minusy:
- za szybko się skończyła
- literówki
OCENA: 93%
0 komentarze: